|
Opowiadania Józefy Saskiej - ciotki Stefana Żeromskiego,
która posiadała majątek w Rudzie Zajączkowskiej nad rzeką Łośną - stały się
kanwą utworu „Wierna rzeka". A Łośna od czasu opublikowania tej „klechdy
domowej", otrzymała drugą nazwę — Wierna Rzeka.
Zimno ocuciło rannego. Dźwignął głowę. „Leżeli w kilkuset,
tworząc w zmierzchu rannym białą górę. Obdarci przez wojsko ze szmat do
ostatniego gałgana — roztrzęsieni na bagnetach — porozgniatani przez pędzące
koła armat Czengierego.
Oniemiało i zacichło małogoskie pole... Nagle we wschodniej stronie, od
Bolmina, rozległ się łoskot armatniego strzału. Po nim drugi, trzeci... Ten
dźwięk obudził życie... Bitwa! Do broni! Do szeregu! Począł w tamtą stronę
czołgać się. Dowlókł się do pierwszych drzew lasu... Uniósłszy głowę,
zobaczył ludzi. Ciągnęli zwłoki kędyś popod górę. Ranny poczuł w sobie
przeraźliwą trwogę, że go żywcem zakopią".
Doczołgał się do rzeki. „Zsunął do wody... i począł w bród ją przebywać. A
skoro tylko zanurzył się, doznał ulgi szczególnej. Zaczerwieniła się wokoło
niego czarna rzeczna woda. Zabulgotał, jak gdyby z głębi jęknął, wart jej
środkowy. Tkliwym po tysiąckroć chlustaniem, pracowitym myciem woda
oczyściła każdą ranę, a — jak matka ustami — wycałowała z niej srogość
cierpienia. Wchłonęła w siebie ta rzeka prastara i wiecznie nowa szczodrą
powstańca krew, zliczyła jej krople, skrzętnie w siebie zabrała, pojęła w
głębiny, rozpuściła w sobie, wessała i dokądś poniosła, poniosła..."
Odrowąż resztkami sił doczołgał się do dworu w Niezdołach
(Ruda Zajączkowska), gdzie znalazł się pod opieką starego kucharza i młodej
dziewczyny, Salomei Brynickiej — córki oficjalisty z pobliskich Mieronic.
Urocza, pełna poświęcenia, pielęgnuje wespół ze starym Szczepanem ciężko
rannego księcia i ukrywa przed kozakami, poszukującymi powstańców. W tych
tragicznych chwilach rozkwita miłość, ale przyjeżdża matka Odrowąża i
zabiera go za granicę. Księżna nie chce nawet słyszeć o mezaliansie. Za
opiekę nad synem płaci zrozpaczonej dziewczynie sakiewką z pieniędzmi, którą
Salomea rzuca do rzeki. Po wyjeździe ukochanego umiera nagle, padając twarzą
w mokry, rzeczny piach.
Pewnego razu w Rudzie Zajączkowskiej zjawiło się dwóch powstańców, którzy
zanocowali we dworze. Nad ranem oddział kozaków niespodziewanie otoczył
dwór. Powstańcy, osłaniając się wystrzałami z pistoletów, wydostali się z
dworu. Hubert Olbromski, komisarz Rządu Narodowego, miał przy sobie torbę z
ważnymi dokumentami powstańczymi. Nie mógł jej nigdzie ukryć, gdyż pogoń
deptała mu po piętach. Tak dobiegł do rzeki „Pojął. Jęknął. Zdarł z ramienia
rzemień i z zamachem cisnął skórzaną torbę - sekret Ojczyzny w głębię. Rzeka
plusnęła - na znak — ni to głuchą odpowiedź. Zawarła się. Tysiącem zawinęła
fal skarb powierzony".
Olbromski odwrócił się twarzą do dragonów i walczył dzielnie, aż roznieśli
go na szablach. A rzeka, mimo poszukiwań żołnierzy i spędzonych tu chłopów,
nie wydała powierzonego sekretu. Głęboka, lodowato zimna, pędziła wartko —
Wierna Rzeka.
Ludzie powiadają, że w rocznicę bitwy pod Małogoszczem, o zmierzchu, gdy w
dolinie rzeki nisko snują się opary, można zobaczyć wyłaniające się z nich
sylwetki rannych powstańców, idących od strony Bolmina. |