|
Antygona to
trudna, ale mądra i piękna lektura. To dramat – zatem należy przeczytać
tekst kilkakrotnie (kilkunastokrotnie?), by przyzwyczaić wzrok do zapisu, do
którego nie jesteśmy przyzwyczajeni; podział na role i zapis wersowy zawsze
utrudnia zrozumienie treści.
Ale to nie jest jedyna trudność do pokonania. W Sofoklesowej tragedii
spotykamy Antygonę, Ismenę, Hajmona i Kreona – ale pada też imię Edyp.
Dla lepszego zrozumienia problemu winy i kary, który jest osią wydarzeń
Antygony – przypomnijmy sobie dzieje rodu Labdakidów.
O założycielu dynastii
Labdakidów – Labdaku - wiemy niewiele; jego syn Lajos miał zaledwie rok, gdy
Labdak umarł. Jako młodzieniec Lajos został na parę lat wygnany z Teb;
znalazł schronienie w swego przyjaciela Pelopsa. Tam dopuścił się ciężkiego
przestępstwa – uwiódł i porwał syna Pelopsa, Chrisipposa. Za to przeklęty
został przez bogów – on i jego ród.
O zmaganiach rodu Labdakidów z boską karą dowiadujemy się z trylogii
Sofoklesa: Król Edyp, Edyp w Kolonos i Antygona.
Lajos powrócił do Teb i jako władca poślubił Jokastę, córkę Menojkeusa (Menjokeusa).
Ale wyrocznia Appolina ostrzegła go, by nie zapładniał kobiety – urodzi mu
się bowiem syn, który odbierze mu życie i ożeni się z matką. Lajos nie
liczył się z bogami – ale kiedy Jokasta urodziła syna, przebił mu kostki u
nóg kolcem i dał pasterzowi, by porzucił niemowlę w górach. Ten pozostawił
okaleczonego, ale żywego chłopca na pastwisku, gdzie odnalazł go inny
pasterz - mieszkaniec Koryntu. Zaniósł go bezdzietnym swoim władcom – Merope
i Polibosowi - a ci pokochali dziecko jak swoje i nadali mu imię Edyp, czyli
Opuchłostopy. Edyp żył w przeświadczeniu, że ci, którzy go kochają i
wychowują, są jego rodzicami; znaleźli się jednak tacy, którzy donieśli mu,
że jest znajdą. Chcąc uzyskać pewność co do swego pochodzenia, młody
Edyp udał się do wyroczni w Delfach. Nie uzyskał odpowiedzi na pytanie:
kim jestem?, dowiedział się jednak, że zabije ojca i poślubi matkę. Nie
wrócił już do Koryntu do – jak sądził – swoich biologicznych rodziców.
Ale wyroków boskich nie można uniknąć. W wąskim wąwozie górskim Edyp
napotyka rydwan – a w nim mężczyznę; nie wie, że jest to Lajos, jego
prawdziwy ojciec. Dochodzi do sprzeczki, potem do bójki - i Lajos ginie.
Sprawdza się pierwsza część Appolińskiej przepowiedni; bogowie o tym wiedzą,
nie wie o tym Edyp. W swojej wędrówce przez greckie miasta dociera do Teb.
Jako jedyny, który rozwiązuje zagadkę Dusicielki – potwora Sfinksa –
otrzymuje w nagrodę rękę Jokasty, swojej matki. Sprawdza się druga część
przepowiedni; nie wie o tym Edyp, który Jokastę ujrzał po raz pierwszy.
Małżeństwo jest szczęśliwe. Co prawda Edypa dręczą koszmarne sny, ale
Jokasta go uspokaja: to tylko sen. Mają czworo dzieci – Antygonę,
Ismenę, Polinejka i Eteoklesa. Przychodzi jednak czas, że w Tebach zaczyna
szaleć groźna epidemia. Edyp poleca swojemu szwagrowi, bratu Jokasty,
Kreonowi, by w wyroczni Appolina dowiedział się, co jest przyczyną
nieszczęścia. Kreon wraca z wiadomością tragiczną; w mieście żyje człowiek,
który zabił swojego ojca i ożenił się ze swoją matką. Wielki wróżbita
tebański, Tejrezjasz (Tyrezjasz) oznajmia Edypowi, że to on jest owym
przestępcą. Wiadomość tę potwierdza posłaniec z Koryntu, pasterz, który
rozpoznaje w Edypie niemowlę znalezione przed laty w górach. Straszliwa
prawda wychodzi na jaw; Jokasta odbiera sobie życie, Edyp zadaje sobie
jeszcze straszliwszą karę: wydziera sobie oczy broszą matki – żony.
Jedna z wersji dalszych losów Edypa podaje, że dalej żyje i rządzi w
Tebach, wyszydzany przez synów. Któregoś dnia znieważają go tak, że
przeklina ich: zginą w bratobójczej walce. A przekleństwo ma swoją mroczną
moc w starożytnej Grecji – staje się faktem.
Edyp umiera. Gdy Polinejkes i Eteokles dorastają do wieku, w którym mogą
rządzić Tebami, zawierają umowę: każdy z nich będzie rządził co drugi rok.
Rozpoczyna Eteokles, a Polinejkes na czas rządów brata opuszcza miasto.
Trafia do Argos, gdzie poślubia Argeję, córkę Adrastosa. Teść namawia
porywczego Labdakidę do natarcia na Teby. Siedmiu wodzów atakuje
siemiobramne Teby; zrządzeniem bogów bramę strzeżoną przez Eteoklesa atakuje
zastęp pod wodzą Polinejka. Urzeczywistnia się klątwa Edypa: obaj bracia
giną. Tak opowiada o tej wojnie Ajschylos w tragedii Siedmiu przeciw
Tebom.
Rozpoczynają się wydarzenia Antygony.
Można teraz zadać sobie pytanie: kto
jest winny nieszczęściom rodziny Labdakidów? Czyje to zbrodnie spowodowały
śmierć dwóch braci – Eteoklesa i Polinejka? Kto jest winien śmierci Antygony
– Lajos, Edyp, czy może Kreon? Kto sprawił, że zginął Hajmon, syn Kreona i
jego żona, Eurydyka? Kreon? A może Lajos? Lub Edyp? Czy to Lajos, dający
upust swoim żądzom sprawił, że ród został przez bogów tak straszliwie
doświadczony? Czy może to zbrodnie Edypa wyniszczyły potomków Labdaka?
Jaka jest różnica między czynem świadomym a nieświadomym? Kto popełnił te
winy, które są nieświadome, a kto popełnił czyny, niegodne człowieka, z
pełną świadomością?
Wśród wszystkiego, co dyszy i pełza po ziemi, nie ma istoty bardziej
nieszczęsnej niż człowiek – tak mówi o ludziach Zeus w Iliadzie
Homera. A dlaczego to właśnie człowiek jest najbardziej nieszczęsny?
Profesor Zygmunt Kubiak o kondycji ludzkiej mówi, że jest zamurowaniem w
człowieczeństwie, co z kolei profesor Maria Janion tłumaczy jako
nieświadome przekraczanie podstawowych zakazów, niemożność wyboru,
potworność życia wśród zdrad, wojen i śmierci (...).
Warto nad problemem winy i kary
Kreona i Antygony zastanowić się, mając w pamięci losy całego rodu Labdaków.
Pomoże w tym drzewo genealogiczne tej najsłynniejszej greckiej rodziny,
przygotowane przez Izę Kurkiewicz na podstawie Słownika Mitologii
greckiej i rzymskiej Pierre Grimal (Zakład Narodowy Imienia Ossolońskich;
Wrocław 1987)
Antygona Sofoklesa - to trudna, ale naprawdę
piękna i mądra lektura.
 |