|
Znów
Kielce pojawiły się na pierwszych stronach prasy krajowej. Tym razem dzięki
nauczycielce, która brała okup za przepuszczenie ucznia do następnej klasy;
dzięki też pomysłowemu adiunktowi z Piotrkowa Trybunalskiego, który
dyskretnie pobierał opłaty za egzamin. Wprawdzie nie przeceniał się, bo
tylko 100-200 PLN, ale...
Kiedy czytam takie informacje, staram się dociec przyczyn
uprawiania procederu. Małe czy niskie płace w najmniejszym nawet stopniu
tego nie usprawiedliwiają, zwłaszcza nie usprawiedliwiają nauczyciela, który
- ucząc - jest też wychowawcą. Chodzi chyba o rzecz o wiele ważniejszą i
trudniejszą, mianowicie o tak zwany etos nauczyciela albo, mniej wzniośle, a
bardziej zrozumiale, o formację osobowości, w której dominuje poczucie
honoru i godności.
Psychologowie i pedagodzy stwierdzają zgodnie, że
nauczycielem nie może być każdy, bo jest to zawód wymagający powołania, a
powołanie oznacza pełnienie misji. Od nauczyciela wymaga się pewnej
doskonałości moralnej, za którą kryje się - jako warunek konieczny -
szlachetny idealizm.
Przypomniałem sobie swoich nauczycieli zaraz po wojnie.
Chodzili często w podartych butach, w wyszarzałych lub spłowiałych
garniturach, płacono im niewiele, ale nie wyobrażam sobie mojego wychowawcy
biorącego łapówkę. Taki mistrz teorii wychowania jak ks. Stanisław Konarski,
pisząc o powinnościach nauczyciela, wskazał na uczciwość: "Uczciwi
nauczyciele powinni jak zarazy unikać tej rzeczy brudnej i haniebnej, która
naszej szkole największą szkodę przynosi, mianowicie wymagania podarków lub
nawet ich przyjmowania. Niechaj nigdy o nic uczniów ani rodziców lub
opiekunów nie proszą czy to słowem, czy pismem ani sami, ani przez nikogo
innego". Nawet gdyby rodzice dobrowolnie chcieli złożyć jakiś podarunek, to
"im nauczyciel cnotliwszy, tym pewniej i tym bardziej stanowczo odmówi".
Podsumowując zaś swoje rozważania na ten temat, pisał: "Wszelkie brudne
interesy czy też frymarki, różne sposoby naciągania, pożyczanie od uczniów
pieniędzy, wyłudzanie jadła lub napojów od uczniów, ich rodziców lub
krewnych - wszystko to zdarza się chyba u ludzi podłego urodzenia lub źle
wychowanych, lub też bez wszelkiego poczucia godności osobistej".
Przyczyn można wskazać wiele, ale jedna nie podlega
dyskusji: dewaluacja zawodu, brak formacji osobowej nauczyciela. Zadomowił
się pewien typ w szkolnictwie: B-M-W (bierny, wierny, mierny), ale czas
takich postaw dawno minął i trzeba znowelizować Kartę nauczyciela,
likwidując przede wszystkim ochronę ludzi "podłego urodzenia lub źle
wychowanych, lub też bez wszelkiego poczucia godności osobistej".
|