Strona główna

Nasza szkoła

Galeria fotografii

Archiwum

Napisz do nas...

Redakcja

Witamy na Szkolnym Portalu Informacyjnym Zespołu Szkół Ogólnokształcących Nr 6 w Kielcach

Wspiera nas...
Pomoce naukowe

Język polski

Język angielski

Matematyka

Geografia

Fizyka i Astronomia

Chemia

Historia

Informatyka

Religia

Nauczanie zintegrowane

Wyszukiwarki

Szukajcie,
a znajdziecie... nawet ściągi :-)

Testy

Szkoła Podstawowa

Gimnazjum

Unia Europejska

Unijne ABC...

Szkolny Klub UE

 

Dla rodziców

Rekrutacja do szkół

Dni otwarte szkoły

Dysleksja

Gimnastyka korekcyjna

Poradnie

Narkomania

Pomoc najmłodszym

Warto wiedzieć

Jan Paweł II

Szanujmy tradycję

Znaj swoje prawa

Metody nauczania języków obcych

Szkoła XXI wieku?

Różności

Linkownia

Humor

Krzyżówki

Psychozabawy

Encyklopedie

Encyklopedia WIEM

Encyklopedia WP

 Internautica

Britannica

Wikipedia

Słowniki

Słowniki.onet.pl

Wielojęzykowy Słownik roślin

Ling.pl-multisłownik

Biblioteki


O powstaniu Kielc

 

Umilkły już dawno odgłosy rogów myśliwskich i psiej gonitwy. Miało się ku wieczorowi i zmrok powoli zaczął otulać odwieczną puszczę. Wiatr ucichł zupełnie. Ptaki kończyły całodzienne trele i układały się do snu. Ostatnie płomienie zachodzącego słońca barwiły jeszcze korony potężnych, rozłożystych dębów, strzelistych jodeł i okazałych buków.
            Z gęstej ściany lasu wyjechał na polanę strudzony jeździec i zatrzymał konia. Dźwięk myśliwskiego rogu rozdarł leśną ciszę, brzmiał przeciągle i jakby trwożliwie. Myśliwiec po chwili przerwał i z uwaga nasłuchiwał. Odpowiedzi nie było. Długo jeszcze zabłąkany młody Książe Mieszko, syn Bolesława Śmiałego, próbował głosem rogu zwołać swoją rozproszoną po świętokrzyskiej puszczy drużynę.
            Noc pokryła gwieździstym haftem niebo i pogrążyła we śnie całą przyrodę. Znużony długim polowaniem Mieszko ułożył się pod drzewem na kobiercu z mchu. Zamknął utrudzone powieki i zapadł w dziwny sen.
            Mieszko śnił, że napadli go w głuszy leśnej groźni zbójcy. Odważny potomek Piastów zwarł się z nimi w nierównej walce. Przepełniony jakąś cudowną mocą, pokonywał zbójców. Poranieni napastnicy ratowali się ucieczką. Aż w końcu na polu walki pozostał tylko jeden zbójca, który, by ocalić życie, poddał się księciu. Zmęczony, zroszony potem Mieszko, chciał ugasić pragnienie. Kiedy zaczął rozglądać się wokoło za leśnym strumieniem, ranny zbójca podał mu swoją miedzianą butelkę. Spragniony Mieszko pociągnął z butelki i ból wykrzywił mu twarz. Rzucił naczynie i wypluł to, co miał w ustach. Jad musiał być piekielnie silny, bo palił ogniem gardło. Książe gorączkowo szukał wody, aby wypłukać usta i ugasić dręczące pragnienie. Jednak w pobliżu polany wody nie było. Mieszko zatrwożył się poważnie o swe życie. Nagle dostrzegł dziwną jasność, bijącą od kępy młodych modrzewi. Mieszko poznał, że to święty Wojciech, zamęczony przez Prusów za krzewienie wiary. Padł na kolana, święty dobrotliwie się uśmiechnął, jakby dawał do zrozumienia, że wie o pragnieniu księcia i nakreślił pastorałem na murawie kręty szlak. Zaraz tym śladem popłynął srebrzysty strumień zimnej, ożywczej wody. Spragniony Mieszko pił ją chciwie, aż ugasił pragnienie.
            I wtedy nić zjaw sennych przerwała się. Książe ocknął się z dziwnego snu i wypoczęty podniósł się z leśnego legowiska. Wstawał pogodny dzień. Wiatr rozwiał już poranne mgły i Mieszko zobaczył w pobliżu spływający z szumem po kamieniach strumień. Napił się z niego smacznej, zimnej wody – takiej samej, jaką pił w czasie snu. Pokrzepiony, ujął róg bawoli i zadął. Odpowiedziały mu rychło radosne okrzyki i pohukiwania zaniepokojonej o pana myśliwskiej drużyny. Za chwilę wyłonił się z lasu orszak łowiecki Mieszka. Giermek podprowadził parskającego raźnie rumaka. Dosiadając konia, Książe rozejrzał się bacznie po polanie i zauważył bielejące w leśnej murawie olbrzymie kły – pozostałość po jakimś niespotykanych rozmiarów zwierzęciu.
            Radosny i hałaśliwy był powrót książęcego orszaku do myśliwskiego obozu. Szczekały łaszące się do pana łowieckie kundle. Jednak powoli umilkło wszystko, bo Książe jechał pogrążony w zadumie. W milczeniu rozważał coś ważnego wracający z puszczy syn królewski. A w obozie obwieścił wszystkim obecnym, że w tym miejscu, gdzie zagubiony w puszczy nocował, zbuduje gród z kościołem.
            Dotrzymał słowa. Wkrótce potem pod toporami ludzi książęcych padały modrzewie, jodły i buki, które niedawno jeszcze kołysały do snu Bolesławowego syna. Budowano osadę. Na polanie, upamiętnionej snem Mieszka, cieśle, wiążąc modrzewiowe belki w „ogon jaskółczy”, postawili kościół pod wezwaniem świętego Wojciecha, a strumień, który posilił utrudzonego księcia wspaniałą wodą, nazwano Silnicą. Nowo powstającej osadzie, na pamiątkę znalezienia przez Mieszka ogromnych kłów nieznanego zwierza, nadano nazwę Kielce.
            Jak podają kroniki, kieł  – na trzy łokcie długi i zakrzywiony w kształcie szabli – wisiał długo w modrzewiowym kościółku i dopiero przy budowie nowej, większej świątyni uległ zniszczeniu.

 

 

FrontPage image

webmaster :
Copyright (c) 2003-2006 Szkolny Portal Informacyjny. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zespół Szkół Ogólnokształcących Nr 6, ul. Leszczyńska 8, 25-321 Kielce
Nadzór merytoryczny portalu prowadzi mgr
Barbara Ozimirska

Data ostatniej aktualizacji 05.09.2006
Strona optymalizowana w rozdzielczości 1024x768 dla IE 5.0 lub nowszych.
Protected by BOWI Group

Kliknij  baner i zobacz
nasze statystyki


Licznik trafień