|
W
wieku 84 lat zmarł w poniedziałek 27 marca 2006r w Krakowie Stanisław Lem,
jeden z najpopularniejszych i najbardziej cenionych polskich pisarzy. Łączny
nakład jego książek tłumaczonych na 41 języków
przekroczył 27 mln egzemplarzy.
Pisarz zmarł w szpitalu Collegium
Medicum UJ, gdzie przebywał od kilku tygodni.
Stanisław Lem urodził się 12
września 1921 r. we Lwowie. Jego ojciec był lekarzem laryngologiem. Choć
Stanisław Lem zdał egzaminy na Politechnikę Lwowską, ze względu na niedobre
pochodzenie nie został przyjęty na uczelnię, a ojciec korzystając ze swoich
znajomości umieścił go na medycynie.
Podczas okupacji niemieckiej
Stanisław Lem pracował jako mechanik i spawacz. W 1946 r. w ramach akcji
repatriacyjnej przeniósł się z rodzicami do Krakowa, gdzie kontynuował
studia medyczne. Jak sam przyznał przełomem w jego życiu było spotkanie
doktora Mieczysława Choynowskiego i posada asystenta w założonym przez niego
Konserwatorium Naukoznawczym. Lektura dzieł z logiki, metodologii nauk,
psychologii, historii nauk przyrodniczych oraz wielu innych dziedzin okazała
się niezwykle przydatna dla pisarza science-fiction.
W 1946 r. zadebiutował drukowaną w
odcinkach w "Nowym Świecie Przygód" fantastycznonaukową nowelą "Człowiek z Marsa",
którą napisał w czasie wojny. W 1948 r. Lem zaczął pracować nad powieścią
"Szpital Przemienienia", ale ponieważ nie podobała się cenzurze, musiał ją
wielokrotnie przerabiać.
Jego debiutem powieściowym stali
się "Astronauci" (1951), historia wyprawy na Wenus z pacyfistycznym
przesłaniem. Eksploracja nieznanej planety, próba rozwiązania naukowej
zagadki, nieszablonowa wizja kosmitów to motywy, do których Lem będzie
wracał w kolejnych powieściach.
Kolejne dzieła Lema:"Powrót z
gwiazd", "Solaris", "Opowieści o pilocie Pirxie", "Dzienniki Gwiazdowe", "Cyberiada"
weszły do kanonu najsłynniejszych dzieł science fiction XX wieku. Na granicy
powieści fantastyczno-naukowej i kryminalnej sytuują się "Śledztwo" i
"Katar".
Lata swojego dzieciństwa we Lwowie
opisał w autobiograficznej powieści "Wysoki Zamek". Lem uprawiał także prozę
dyskursywną: "Dialog", "Summa Technologiae", "Filozofia przypadku",
"Fantastyka i futurologia", "Rozprawy i szkice".
W 1973 r. Stanisław Lem został
honorowym członkiem Science Fiction Writers of America (Stowarzyszenia
Pisarzy Science Fiction w Ameryce). Tytuł wkrótce stracił, kiedy skrytykował
poziom amerykańskiej fantastyki. W 1976 r. postanowiono mu to członkostwo
przywrócić (co poparła m.in. Ursula K. Le Guin), Lem jednak odmówił.
Pół roku po wprowadzeniu w Polsce
stanu wojennego pisarz wyjechał do Niemiec, a później do Austrii. Do kraju
wrócił w 1988 r. Współpracował z "Tygodnikiem
Powszechnym", "Odrą", "PC Magazine".
Przez ostatnich kilkanaście lat
Stanisław Lem był autorem felietonów w Tygodniku Powszechnym. Nagrywał je co
tydzień w domu podczas spotkań z zastępcą redaktora naczelnego gazety,
Tomaszem Fiałkowskim.
Ostatni raz Fiałkowski spotkał się
z Lemem w ubiegły czwartek. Lem otrzymał wówczas porcję kilkudziesięciu
pytań od rosyjskich, białoruskich i ukraińskich internautów. Wśród nich
wielu było ludzi młodych dla których pisarz był jednym z największych
autorytetów. W rozmowie z IAR Fiałkowski wspomina, że Stanisław Lem był
wzruszony i onieśmielony tym faktem.
Tomasz Fiałkowski wspomina, że
Stanisław Lem do ostatniej chwili na bieżąco czytał zagraniczną prasę i
śledził nowe odkrycia naukowe.
Lem jest kawalerem Orderu Orła
Białego, honorowym obywatelem Krakowa, doktorem honoris causa Politechniki
Wrocławskiej, Uniwersytetu Opolskiego, Lwowskiego Państwowego Uniwersytetu
Medycznego i Uniwersytetu Jagiellońskiego.
***
Pożegnanie Stanisława Lema...
Kilkaset
osób pożegnało we wtorek (4 kwietnia 2006) Stanisława Lema. Urnę z prochami
pisarza złożono na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie. Podczas skromnej
uroczystości dominikanin o. Jan Andrzej Kłoczowski powiedział o zmarłym:
"była w nim pasja prawdy i odkrywania świata".
Stanisława Lema żegnała rodzina, przyjaciele z lat
młodzieńczych, z "Tygodnika Powszechnego" i Wydawnictwa
Literackiego. Przyszło też wielu czytelników - zarówno starszych, jak i
młodych, którzy znają Lema wyłącznie z jego książek.
W pogrzebie uczestniczyli przedstawiciele prezydenta
RP, ministra kultury, władz Krakowa i Małopolski. Nie było przemówień.
Na prośbę rodziny w kaplicy odbyła się jedynie krótka modlitwa, prowadzona
przez o. Jana Andrzeja Kłoczowskiego. "Stoimy tutaj otaczając prochy ś.p.
Stanisława Lema. Świadomie mówię świętej pamięci, chociaż on może by się z
tym nie zgodził. Ale dla mnie jest on świętej pamięci, bowiem była w nim ta
pasja prawdy, odkrywania świata" - powiedział o. Kłoczowski.
"Przyszliśmy tutaj, by go pożegnać, ale także dlatego, żeby przemówić za nim
do Boga, pokazując Mu: Panie on może nie rozpoznawał Ciebie w tych
wszystkich, którym służył swoją pasją prawdy, swoim talentem i tym
wszystkim, czym był jako człowiek. Pokazujemy Ci Panie: to wszystko, co
dobre, pozostało z niego wśród nas i między nami. I wiemy, że będziesz po
jego stronie" - dodał o. Kłoczowski.
W ciszy złożono do grobu urnę z prochami pisarza. Prawie natychmiast grób
został zasłany wieńcami i kwiatami. "Żegnaj kolego z młodości" - powiedział
jeden z mężczyzn, kładąc na grobie czerwoną różę. Właśnie jedna, czerwona
róża była kwiatem najczęściej przynoszonym przez czytelników książek
Stanisław Lema.
Jadwiga Dobrowolska, mieszkanka Gliwic, mówiła dziennikarzom, że przyjechała
na pogrzeb, ponieważ tak jak Stanisław Lem urodziła się we Lwowie. "Wiem
gdzie mieszkał, wiem gdzie chałwę kupował, jak latał do szkoły spóźniony
troszkę, wiem, gdzie maturę zdawał. Czuję się z nim po prostu osobiście
związana. Należało mu się, żebym przyjechała" - powiedziała pani Jadwiga,
pokazując wstążkę w kolorach Lwowa - szafirową i czerwoną przywiązaną do
róży. "Bardzo go szanuję i to, że się do końca nie złamał i nie pojechał do
Lwowa, bo twierdził, że nie chce oglądać Lwowa niepolskiego" - dodała.
Krytyk i historyk literatury, autor wstępów do "Dzieł zebranych" Lema, prof.
Jerzy Jarzębski mówił, że będzie mu pisarza "bardzo brakowało". Pytany,
czego Lem nas nauczył, powiedział: "Nauczył nas patrzeć trochę dalej, ale
przede wszystkim - widzieć konsekwencje tego, co robimy".
"Nauczył mnie wyobraźni, krytycznego myślenia, ale też śmiałości wizji tego,
co może być w przyszłości" - mówił dziennikarzom uczestniczący w pogrzebie
młody mężczyzna.
Stanisław Lem zmarł 27 marca w Krakowie. Miał 85 lat. Był jednym z
najbardziej cenionych polskich pisarzy. Popularność przyniosły mu książki
science-fiction, choć pisał także eseje i szkice filozoficzne. Dzieła Lema,
takie jak "Powrót z gwiazd", "Solaris", "Opowieści o pilocie Pirxie",
"Dzienniki Gwiazdowe", "Cyberiada" weszły do kanonu najsłynniejszych dzieł
science fiction XX wieku.
"Wizjoner", "geniusz", "wielki myśliciel", "jeden z ostatnich ludzi, którzy
ogarniali całą złożoność świata" - tak o Stanisławie Lemie mówili tuż po
jego śmierci przyjaciele i znawcy jego książek. Podkreślali też, że Lem
niesłusznie był szufladkowany wyłącznie jaka twórca literatury
science-fiction, a reszta jego dzieł, w tym eseje filozoficzne, nie były
równie dobrze znane.
Literaturoznawcy i pisarze podkreślali, że w swoich książkach Lem używał
bogatego, pełnego neologizmów języka, sięgał po rozmaite konwencje i gry
literackie. Był pisarzem, który cenił prawdę i etykę.
Na Cmentarzu Salwatorskim, położonym u stóp wzgórza bł. Bronisławy,
pochowani są m.in. Wiesław Dymny, Mieczysław Kotlarczyk (założyciel Teatru
Rapsodycznego), Juliusz Osterwa, Jan Sztaudynger, Eugeniusz Romer, Antoni
Kępiński i Kazimierz Wyka.
|